Władza nie istnieje bez języka. Zanim pojawi się decyzja, wytyczne, rozkaz, czy struktura, powstaje słowo, które je uzasadnia. Język władzy nie opisuje świata. On ustanawia jego porządek. Określa, co jest pożądane, co normalne, co jedynie dopuszczalne,
a co niewyobrażalne.

Każda władza tworzy swój własny słownik. Pojawiają się w nim terminy takie jak „konieczność”, „bezpieczeństwo”, „odpowiedzialność”, „proces”. Brzmią neutralnie, a nawet uspokajająco, ale niosą w sobie ukrytą hierarchię. Zwalniają z myślenia, bo sugerują, że decyzje zapadły gdzieś wyżej, poza zasięgiem dyskusji.
Język władzy lubi bezosobowość. „Zdecydowano”, „ustalono”, „wynika z procedur”. Podmiot znika, a wraz z nim odpowiedzialność. Decyzja przestaje być czyimś wyborem, a staje się faktem obiektywnym, niemal naturalnym. To jeden z najskuteczniejszych mechanizmów utrwalania dominacji.
Ale każdy język rzuca cień. Tam, gdzie pojawia się oficjalna narracja, rodzi się też język nieoficjalny: półsłówka, ironia, milczenie, gesty. To w cieniu języka władzy krążą prawdziwe emocje: frustracja, bunt, cynizm albo cicha zgoda. Instytucje, które ignorują ten cień, tracą kontakt z rzeczywistością.
Cień języka władzy bywa groźny, bo gromadzi to, czego nie wolno powiedzieć wprost. Napięcia, których nie da się już rozbroić oficjalnymi komunikatami.
Gdy różnica między językiem deklaracji a językiem doświadczenia staje się zbyt duża, zaufanie pęka.
Ci, którzy naprawdę rozumieją mechanizmy władzy, słuchają nie tylko tego, co jest mówione, ale także tego, czego mówić nie wolno. Zwracają uwagę na powtarzane formuły, na uniki, na nagłe zmiany tonu. W cieniu języka często kryją się prawdziwe intencje.
Język może być narzędziem opresji, ale może też stać się narzędziem zmiany, naprawy. Wystarczy nazwać to, co dotąd było ukryte. Jedno precyzyjne zdanie potrafi rozbroić całe piętro szarych eufemizmów. Dlatego władza boi się ludzi, którzy potrafią mówić jasno i bez lęku.
Kto kontroluje język, kontroluje wyobraźnię.
Kto widzi jego cień, rozumie mechanizm.
A kto potrafi przejść między jednym a drugim, ten naprawdę poznał smak władzy.
Leave a Reply